zgr.10.10.2025 Marian - Jeden kielich dla starego człowieka a drugi dla nowego

10 10 2025 Marian - Jeden kielich dla starego człowieka a drugi dla nowego

 

Dzięki Bogu, że możemy być razem, że możemy wiedzieć, że to jest dla nas olbrzymia szansa, że Jezus Chrystus był w ciele tutaj, żeby dać nam szansę uratować się. Oczekuje od nas, że ze swojej strony zrobimy wszystko, świadomi tego, co On dla nas uczynił, żeby wygrać, żeby dotrzeć do celu. Przecież po to przyszedł, by wziąć nas do domu Ojca. Nie tylko po to, żeby tylko załatwić nam nowocześniejsze zgromadzenia, czy cokolwiek innego. Mamy więc niesamowitą świadomość, że gdyby nie przyszedł, nie byłoby nas tutaj, siedzielibyśmy w swoich grzechach i tyle. Najprawdopodobniej nigdy byśmy się nie spotkali, a więc też nie wiedzielibyśmy o sobie; ktoś mieszka gdzieś tam, inny gdzieś indziej. To Duch Święty docierał do nas, przekonywał nas o grzechu, co spowodowało, że poznaliśmy się i zobaczyliśmy, że istnieje szansa, że możemy też tutaj uratować się. Nie tylko pobyć trochę, ale uratować się i zaludnić niebo, zapełnić człowiekiem niebo, nowym wspaniałym człowiekiem. Po to przyszedł, żeby to dać nam i my chcielibyśmy, aby z tego korzystać. Wszystko, co uczynił jest doskonałe, jest czyste, jest niesamowicie chwalebne i dlatego potrzebujemy Ducha Świętego, żeby rozeznać to, bo Słowo Boże mówi, że Bóg dał nam same skarby w Swoim Synu Jezusie Chrystusie, obdarzył nas niesamowitym bogactwem Niebios i my po ludzku nie umiemy tego rozeznać. Widzicie sami, że ludzie są tacy, jakby nie do końca wiedzieli z czym mają do czynienia. I dlatego posłał Ducha Prawdy, żeby wprowadził nas w Prawdę, żebyśmy widzieli z czym mamy do czynienia. I wtedy dowiadujemy się, że to, czego oko nie widziało, to czego ucho nie słyszało, co do ludzkiego serca nigdy nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Dowiedzieliśmy się od Ducha Świętego, że tak Bóg umiłował nas, że posłał nam Syna, żebyśmy mogli być uratowani.

Dowiadujemy się wielu wspaniałych rzeczy, tylko nasz nastrój przy tym dowiadywaniu musi być lepszy niż nastrój przy rozważaniu Biblii. Rozumiecie, rozważam ja z wami Biblię, a kiedy Duch Święty do was mówi, to nastrój musi być lepszy. Bo jak człowiek mówi, to może czegoś nie dopowie do końca, a może za dużo powie, ale Duch Święty mówi dokładnie idealnie to, co jest rzeczywistością, bez domysłów, bez kombinacji. Mówi wprost o tym kim jest Jezus Chrystus; On przyszedł uwielbić Jezusa Chrystusa. Kiedy Duch Boży dociera do nas i porusza nasze serce, naszego ducha, to jesteśmy niesamowicie poruszeni, jakie skarby, jaka chwała, jaka obecność, jakie działanie! I o to właśnie chodzi, żeby Duch Święty nami poruszał. Jezus powiedział, że ciało nic nie pomaga i to jest sto procent, sto procent, Duch ożywia, sto procent. Można by oczekiwać po ludziach, którzy znają Biblię, że będą głęboko wzruszeni, poruszeni tym, co ta Biblia przekazuje. Okazuje się, że niekoniecznie tak musi być. Ale kiedy widzimy, że dociera ta Prawda w mocy Ducha Świętego, są niesamowicie poruszeni, bo doświadczają, że to jest naprawdę ważne, że to jest cenne, że niebo naprawdę istnieje, że stamtąd przyszedł Nowy Człowiek, żeby objawić nam Siebie jako drogę powrotu do Boga, przez Niego wracamy. Mówiliśmy o tym i mówimy. I zwróćcie uwagę, czy my jesteśmy już na tyle poruszeni tym Chrystusem Jezusem, żeby oddać Mu całe prowadzenie naszego życia, żeby powiedzieć: Jezu, to jest niesamowite, że Ty przyszedłeś mnie zbawić, że ja sam to mogę tylko nabałaganić sobie w tym życiu, ja sam nie umiem w ogóle reagować na wiele rzeczy, na które napotykam; tu się uniosę, tam gdzieś obruszę się. Jezu, jak dobrze, że przyszedłeś! Nareszcie będzie ktoś rządził mną, kto potrafi reagować na każdą jedną sytuację. Jak dobrze, że przyszedłeś do nas w ciele, że stałeś się Człowiekiem i jesteś w stanie pomóc nam w próbach naszych. To jest niesamowite, chwalebne, i kto będzie wierzyć w to, ten będzie zbawiony. Nasze zbawienie jest więc przez to, że my przyjmujemy to w Chrystusie Jezusie, że to nie jest dla nas: A, w Biblii napisano takie rzeczy.

Kiedy tylko myślę mówić do was, co dociera do mnie od Boga, to wszystko wydaje mi się takie wspaniałe, takie potężne, takie wielkie. Inaczej mówiąc za każdym razem kiedy Bóg mi daje coś do rozważenia z wami, zawsze pokazuje mi jakie to potężne, jakie to jest wspaniałe. Troszczy się o was, żebym nie opowiadał wam tutaj jakichś farmazonów, kombinując na jakiś temat, tylko żebym sam był poruszony wielkością tego, co On uczynił. Potrzebujemy więc działania Ducha Świętego, żeby objawiał nam cudowne Prawdy, niesamowite Prawdy, żeby pociągnąć nas za Chrystusem, abyśmy przestali rozważać czy iść za Nim, czy nie iść. Co jest ważniejsze? Iść! Ponieważ On powiedział: Chodź, chodź za Mną, uratuję cię, nauczę cię wszystkiego, tylko nie wracaj do starego, nie daj się odciągnąć od tego Chrystusa. Dlatego jest tak ważny Syn Człowieczy dla mnie i dla ciebie. Musimy to zrozumieć i zakochać się w Nim. To jest miłość bez końca, miłość, której nic nie zakończy. Kochać Jezusa, to znaczy kochać wiecznie, mieć zawsze wspaniałe relacje z Nim.

W Ewangelii Jana 6,51 czytamy Słowa Jezusa: „Ja jestem chlebem żywym,” Jezus rozmawiał z tą kobietą przy studni i mówił, że może dać jej napić się wody żywej. A skąd Ty weźmiesz bez tego czerpaka, skąd możesz wziąć tą wodę? I gdy napiła się, od razu inaczej stało się w jej życiu. Jezus mówi: Teraz tutaj jestem Chlebem żywym, który z nieba zstąpił. „Jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki; a chleb, który Ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata.” Co znaczy Jego ciało, skoro to jest tak niesamowity pokarm dla mnie i dla ciebie? Co stało się w ciele Jezusa Chrystusa, że karmienie się Jego ciałem, daje nam żywot wieczny, życie wieczne? Co tam takiego niesamowitego jest w tym ciele? Same wspaniałości. Nigdy nie zgrzeszył, nigdy nie popełnił przestępstwa; doskonale czysty pokarm, wspaniały. I Jezus mówi, że Jego ciało jest drogą powrotu do Boga. To jest nasz pokarm, to jest nasze pojednanie z Bogiem, to jest doświadczenie, to jest taka jedyna żywa Droga, na której my karmimy się nią i idziemy dalej posileni tą Drogą, którą idziemy, posileni Chrystusem Jezusem. On jest tym Chlebem żywota, Chlebem prawdziwym; kto się Nim karmi, żyć będzie. Karmienie się Jego życiem, Jego doświadczeniem, Jego zwycięstwami, Jego społecznością z Ojcem; to wszystko stało się w tym ciele. On w tym ciele wygrał, pokonał wrogów, w tym ciele był nieustannie ze Swoim Ojcem, w tym ciele uzdrawiał, wypędzał demony. Czynił wszystko, co wspaniałe, co najlepsze. I w końcu dał ukrzyżować Swoje ciało na krzyżu, żeby stać się dla nas miejscem zakończenia naszego grzesznego życia, aby nowe życie prowadzić. Kto karmi się tym jaki On jest, Kim On jest, co On zrobił, jak On postąpił; kto przeżywa ten smak każdego dnia.

Tak jak tutaj mamy chleb i łamiesz, czujesz smak tego chleba i wiesz, że ktoś włożył serce, żeby przygotować ten chleb, żeby prawidłowo upiec go, żeby mógł smakować. A tym bardziej Chrystus przygotował nam Siebie jako Chleb życia, aby ten Chleb życia smakował nam, abyśmy gotowi byli znieść wszystkie przeciwności, jakie staną na naszej drodze, ale nie cofnąć się, gdyż to jest przedsmak wieczności i to jest przedsmak tego uwielbionego Ciała, w którym On przyjdzie i da nam, abyśmy byli doskonale jak On. To jest niesamowite, tylko trzeba karmić się Nim i doznawać, że to jest siła, która dozwala mi przejść przez wszystkie przeciwności. I to jest to kim On jest, jak On żył w tym ciele, jak On przyszedł. Bo to jest o Synu Człowieczym, o Synu Bożym. On teraz ma uwielbione Ciało, wieczne, ale wtedy był w ciele, które można było zabić. I On daje nam Siebie, jako Tego, który wykonał na ziemi całą wolę Ojca, abyśmy mogli karmić się z tego Kim On jest, jaki On jest. Rozumiecie, to jest nasza siła, kiedy my przyjmujemy to, Kim On jest, jak On żył w ciele, jak wygrał, jak odpowiadał, jak reagował. To jest nasza siła, to wszystko dokonane jest w tym Jego ciele. Jego ciało było Świątynią Boga tutaj na ziemi, w Jego ciele, w Nim, przebywał Sam Ojciec.

 Widzicie jak to jest? Duch Święty musi dotrzeć, żeby to zrozumieć. Człowiek, który doświadcza karmienia się tym Chlebem jest niesamowicie wzruszony i poruszony Kim jest ten Chrystus. To nie jest jakiś ktoś, o kim nie wiemy. Wszystko specjalnie zostało zapisane o Nim, abyśmy wiedzieli jak smakuje Jego życie, jak smakuje życie takie jak Chrystus, bo On powiedział: „Wyprzyj się siebie, weź swój krzyż, pójdź za Mną i naśladuj Mnie.” Jak On może żyć w tobie i we mnie? Jak Paweł był zaszczycony i mówił, że z tego będę się chlubił, że ja już nie żyję, bo umarłem wraz z Chrystusem dla świata a świat umarł dla mnie. Niesamowite, same takie wzruszające doświadczenia. Przecież Jemu bardzo zależało, żeby nakarmić nas czymś, co będzie dawało nam smak nieba, a to było Jego ciało, Jego życie. Kiedy więc On daje nam Swoje ciało, to daje nam coś doskonałego, niesamowicie czystego, chwalebnego. Nigdy nie zaszkodzi ci, gdy karmisz się Chrystusem, kiedy doświadczasz, że On dla ciebie znaczy coraz więcej i więcej. I o tym mówi Chrystus Jezus, że kto będzie karmił się Jego ciałem, będzie miał życie wieczne.

Ew. Jana 6,52.53: „Wtedy sprzeczali się Żydzi między sobą, mówiąc: Jakże Ten może dać nam swoje ciało do jedzenia? Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi Jego, nie będziecie mieli żywota w sobie.” I tu Jezus dopowiada jeszcze o Swojej Krwi, o czystej Ofierze. My wiemy, co robi Krew Jezusa. Codziennie musimy doznawać jak Ona zbawia nas, ratuje, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu, daje nam przystęp do Majestatu Boga, daje nam zwycięstwo nad diabłem. Czysta Krew czystego Człowieczeństwa Chrystusa Jezusa, doskonale czysta Krew, którą On daje nam do picia. To jest to doskonałe wykonanie całej woli Ojca względem wszystkiego, co tu na ziemi. I ty teraz możesz w tej Krwi doświadczać oczyszczenia. Jezus mówi, że kto pije Jego Krew i karmi się Jego ciałem, ten ma życie wieczne. To w jaki sposób żył i to, co dokonało się na krzyżu w tej krwawej Ofierze, kiedy Jego Krew została przelana za moje i twoje grzechy. I ta Krew ma moc oczyścić nas od każdego grzechu, ta Krew oczyszcza sumienie nasze od wszystkich martwych uczynków. Ta Krew ma niesamowitą moc otworzyć nam przestrzeń całego nieba. Ta Krew ma niesamowitą moc dać nam zwycięstwo nad wszystkimi diabelskimi zamiarami wobec ciebie i mnie.

Czy doznajesz, że jesteś podniesiony do chwały zwycięstwa, że wyrwany czy wyrwana zostałeś z tej niemocy ciała, że nie musisz żyć już w sile swojego człowieczeństwa, że przyszło do nas niesamowite Człowieczeństwo? Człowieczeństwo, które jest całkowicie z Bogiem, całkowicie, bo On siedzi tam po prawicy Boga, Człowieczeństwo, które stawia nas na pozycji całkiem innego człowieczeństwa. I to jest właśnie coś, co Duch Święty chce powiedzieć: Nie bądź sobą, masz piękne Człowieczeństwo do przyjęcia. Masz do przyjęcia Człowieczeństwo Chrystusa – to jest karmić się Nim i pić Jego Krew. Żyć dzięki Jego Człowieczeństwu, nie dzięki swemu, nie dzięki mojemu ani twojemu. To co było, przeminęło, skończyło się, nasze człowieczeństwo nie zdało egzaminu.

Tylko głupi ciągnie swego cielesnego człowieka za sobą, myśląc, że da radę dojść do nieba. Rzuć te swoje przeklęte ciężary. Pomyśl o Człowieczeństwie Chrystusa i przyjmij to Człowieczeństwo do swojego wnętrza, spożyj z tego Człowieczeństwa, napij się z Jego zwycięskiego życia, napij się z tej społeczności z Ojcem, trwaj w relacji z Ojcem dzięki tej Krwi, bądź zaszczycony, bądź zaszczycona, bądź wdzięczny, bądź niesamowicie zadowolony, że możesz mieć społeczność z Bogiem. Bądź szczęśliwym człowiekiem, a wtedy nie zabrniesz w te wszystkie zaułki swoich nerwów, zawiści, złoszczenia się o to, czy o tamto, albo wielkiego mniemania o sobie. Nasze człowieczeństwo jest upadłe, nawet najlepsze jest upadłe. Ono nie jest warte nieba i Bóg jego tam nie weźmie – ciało i krew nie odziedziczą Królestwa Bożego. Jedyne Ciało i Krew, które odziedziczyło Królestwo Boże, to Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. Jeżeli my w tym Ciele żyjemy, oczyszczeni Jego Krwią, to my wtedy jesteśmy niebiańskimi ludźmi na tej ziemi. I o to chodziło Jezusowi Chrystusowi. Musi to dotrzeć do ciebie, wtedy zrezygnujesz z twojego trzymanego ja, wtedy odpoczniesz od swoich przeklętych działań, które może zadowalają twoje serce, a może smucą, nie wiadomo, ale one nic nie dają, nic nie zmieniają.

Ewangelia Jana 18,7-11: „Gdy ich znowu zapytał: Kogo szukacie? A oni odpowiedzieli: Jezusa Nazareńskiego. Odpowiedział Jezus: Powiedziałem wam, że Ja jestem; jeśli więc mnie szukacie, pozwólcie tym odejść; aby się wypełniły słowa, które powiedział: Nie utraciłem żadnego z tych, których mi dałeś. Wówczas Szymon Piotr, mając miecz, dobył go i uderzył sługę arcykapłana, i odciął mu prawe ucho. A słudze temu było na imię Malchus. Na to rzekł Jezus do Piotra: Włóż miecz swój do pochwy; czy nie mam pić kielicha, który mi dał Ojciec?

„Czy nie mam pić kielicha? A jaki to jest kielich? Przecież to jest kielich Bożego gniewu. Czy nie mam pić z tego kielicha, który dał Mi teraz Ojciec? Czy nie mam wypić to, na co zasłużyli sobie wszyscy ludzie? Czy nie mam wziąć teraz całe ich zło i przyjąć na Siebie, żeby ich zbawić? Czy nie mam napić się z tego kielicha?, mówi Jezus. Co ty robisz, Piotrze? Jeśli Ja nie wezmę tego na Siebie, to zginiesz w swoich grzechach i pójdziesz do gehenny. Znowuż robisz nie tak, próbujesz powstrzymać to, czego koniecznie potrzebujesz. Wcześniej było – nigdy nie pozwolę Ci umyć nóg; różne rzeczy mówił Piotr, składał różne obietnice. Ale co może obiecać ciało i krew, skoro nie może przejść przez doświadczenia? Czy ty przechodzisz przez doświadczenie, wygrywasz w doświadczeniach? Jestem sto procent pewny, że przegrywasz, bo musisz przegrać. Każdy z nas musi przegrać, kiedy my swoją siłą i ciałem chcemy iść w kierunku wieczności. Musimy przegrać, bo nie ma możliwości, żebyśmy nie przegrali, bo zwycięstwo jest tylko w Chrystusie Jezusie. Kto w Nim chodzi, ten idzie zwycięsko, idzie i zwycięża, przechodzi przez wszystkie doświadczenia, które wcześniej wyciągnęłyby w tym albo w tym kierunku.

Często bierzemy na siebie różne rzeczy myśląc, że my je uniesiemy, Nic nie uniesiemy, możemy unieść tylko w sile Chrystusa. Musisz wiedzieć, że dzięki Jezusowi Chrystusowi możesz być zbawiony, zbawiona, uratowany, uratowana. Ale to musi być On a nie ty. To musi być zmiana władzy w twoim życiu. Jeżeli nie chcesz tego dopuścić, to znaczy, że nie rozumiesz jeszcze po co Jezus stał się Człowiekiem, po co Słowo Boga, które było Bogiem, wyparło się całej Swojej Boskości i stało się człowiekiem jak my, by dać nam nowe człowieczeństwo. Gdyby nie stał się człowiekiem jak my, nie mógł by dać nam tego człowieczeństwa i musielibyśmy dalej walczyć po swojemu. A On mówi: Zamiana – twoje człowieczeństwo adamowe, ewowe idzie na krzyż. Ja daję ci Swoje. Chwała Bogu! Korzystaj z tego człowieczeństwa, wtedy nie będziesz stwarzać innym problemów, a inni choćby nawet stwarzali problemy tobie, nie zrobią ci tego, co zrobiliby, gdyby to nie był Jezus. Jesteś innym człowiekiem, inaczej myślisz, inaczej mówisz, inaczej decydujesz, bo taki jest Jezus. Kto Go przyjmie, temu da prawo być dzieckiem Boga.

Jezus mówi więc: Idę wypić ten kielich, które dał Mi Ojciec. Idę w to miejsce, w które nie chciał iść, w miejsce oddzielenia od Ojca z powodu ciebie i mnie, gdzie aż pot jak krople krwi spływały z Niego. Tak było to dla Niego przerażające. Mówił: Zaprawdę, dusza Moja jest zatrwożona, że nastąpi rozdzielenie z powodu ciebie i mnie. My w ogóle nie mamy tego poczucia. My jesteśmy biednymi ludźmi. Mówimy, mamy Biblię, a tak jak byśmy w ogóle nie mieli pojęcia o czym w ogóle mówimy. To są same niesamowite sprawy – On poszedł wypić za mnie, za ciebie, to co nam się należało. Pamiętasz Stary Testament, mógłbym tu przytaczać jak posyła Jeremiasza i mówi: Pójdziesz do tych wszystkich narodów i dasz im kielich Mojego gniewu. A jeśli kto by nie chciał pić, to Ja zmuszę go. Każdy musi wypić. Każdy z nas musiałby wypić z tego kielicha gniewu i bylibyśmy wyrzuceni precz do gehenny. A teraz masz szansę, że nie musisz pić z tego kielicha. Dlaczego więc nie wykorzystujesz tej olbrzymiej szansy tak jak chciałby Jezus, aby przyjmować Go cały czas, żyć dzięki Niemu, nie myśleć jak stary człowiek; układane życie, żona, mąż, dzieci, to wszystko takie poskładane, a Jezus gdzieś jakby zupełnie nie miał wpływu na to, co tam się dzieje. Czy w małżeństwie można opuścić Jezusa i żyć zgodnie z wolą Boga? Nie da rady. On musi być wszędzie. To Człowieczeństwo Chrystusa musi wejść wszędzie, ta czystość Chrystusa musi wejść do całego domu. Jeżeli mąż i żona są wierzącymi, to przecież powinni karmić się Jego Człowieczeństwem, a nie ze starego. Skąd te kłótnie? Czy mogą przyjść z Jezusa? Nie przychodzą. One przychodzą, bo człowiek nie opuszcza starego człowieka, że nie widzi zachwycającego Chrystusa, wzdryga się, żeby przyjąć Go takim jakim jest, i dlatego walczy gdzieś, a diabeł kpi sobie i drwi, on wie na co z kim może sobie pozwolić. Ale z tymi, którzy żyją już dzięki Jezusowi, nie może już sobie na to pozwolić, wie już, że jest przegrany, wtedy musi inaczej kombinować. Oni nie wchodzą w te jego rzeczy, tak jak wchodzili wcześniej jako starzy ludzie, są inaczej patrzącymi, inaczej oceniającymi sytuację.

Jezus mówi więc: Idę wypić ten kielich Bożego gniewu. Tak umiłowałem was, że za was pójdę, za ciebie, Marian, pójdę, żebyś ty nie pił więcej z tego Bożego gniewu, żebyś mógł pić z innego kielicha. Pomyśl, czy my tak żyjemy, czy my żyjemy dzięki Niemu? Czy my szarpiemy się swoim człowieczeństwem. Chcielibyśmy żyć lepiej, a cały czas mamy problem ze starym człowiekiem. I wiesz w jakim stanie jesteśmy – Saula z Tarsu, który mówi, że chcę czynić dobrze, a trzyma mnie się zło. Ale kiedy rozpoznał Jezusa, wiedział już, że w Chrystusie może czynić dobro. Wszyscy możemy czynić dobro Chrystusowe, jeżeli to nie będziemy żyli my, a będzie żył w nas Chrystus; kiedy nie ja ze swoją historią, kiedy nie ty ze swoją historią. Nasza historia ma miejsce zakończenia, to jest krzyż. Jeżeli my wleczemy ją za sobą dalej, to jesteśmy głupcami. Nasza historia umarła, rozpoczęła się całkiem inna historia. Jaka historia? Nowego człowieka. A kto pisze tą historię? Chrystus Jezus. Nie my, nie ja ani ty; o, my piszemy sobie życiorys – będę teraz jako wierzący, wierząca żył w taki i taki sposób. Piszemy, piszemy i nic z tego nie ma. On wpisuje w nas program Bożego życia i mówi o Duchu Świętym, który wpisuje tą literę i my stajemy się ożywieni, dzięki Duchowi Świętemu możemy czynić to, co Słowo Boże mówi.

Chwała Bogu za wszystko, co Bóg mówi do mnie i do ciebie przez Swojego wspaniałego Syna. Jego Słowa są cenniejsze niż wszystko na ziemi – zdrowie, cokolwiek by to nie było. Jego Słowa są skarbami, które mówią nam o Bogu, który powiedział do nas ludzi jak chce nas zbawić, jak chce nas uratować. Dlatego próbujemy mówić o tym coraz bardziej i bardziej, żeby zrozumieć, że bez Chrystusa nie damy rady. Ale z Chrystusem mamy niesamowity wspólny czas, bo jeżeli my będziemy miłować tego samego Syna Człowieczego, nasza miłość sprawi, że będziemy zafascynowani Nim i będziemy mogli rozmawiać, jak On działa, jak prowadzi, w jaki sposób zachowuje, jak czyni wspaniałe rzeczy, jak owoc Ducha dokonuje niesamowitego dzieła, kiedy miłujesz tych, którzy zasługują sobie na to, żeby nie miłować ich. A mimo wszystko jesteś wolnym człowiekiem i wolałbyś raczej, żeby uratowali się a nie zginęli, bo taki jest Chrystus. On nie przyszedł zatracać. I to nie jest z ciebie, to jest z Chrystusa, bo ty byś zaraz znalazł jakąś szansę, żeby wywrzeć gniew, albo pokazać, że to ci się nie podoba czy cokolwiek. Ale dzięki Bogu jest Chrystus, który wcale nie musi tego czynić. To niesamowite zwycięstwo nad diabłem, kiedy on napotyka Chrystusa w tobie, we mnie, i kiedy my nie czynimy tego, co wcześniej uczynilibyśmy. Jesteśmy niesamowicie zwycięzcy, nawet więcej niż zwycięzcy, mówi apostoł. Wszystkie te informacje są niesamowite.

Z tego kielicha więc ty musiałbyś napić się i ja, i wypilibyśmy własny sąd, własny sąd. Wszyscy zasłużyliśmy na gehennę, a więc co teraz robimy? Zasłużyliśmy na gehennę a On z łaski pozwolił nam nie iść w kierunku gehenny, ale iść w kierunku domu Ojca w Chrystusie. Z łaski pozwolił nam. I teraz to wszystko musi w nas mieszkać dzięki Duchowi Świętemu. Jeżeli to jest tylko litera, to wtedy człowiek szybko zapomina, tak jak dzieci zapominają, co mówili rodzice, bo sytuacja, bo coś tam. On przyszedł uratować nas od Bożego gniewu, a straszna to rzecz wpaść w ręce rozgniewanego Boga. Pomyśl o tym. Możesz wnieść tyle dobra tam, gdzie jesteś, gdzie przebywasz, jak rozmawiasz, o czym myślisz. I to wszystko dzięki Jezusowi Chrystusowi. Ta miła woń Chrystusa może poruszać się z tobą.

1Koryntian 11, 25.26: „Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Wodza, Właściciela zwiastujecie, aż przyjdzie.” Kogoś więc, kto jest dla nas kimś ważnym teraz. On jest naszym Właścicielem i Wodzem. Ten, który wykupił nas sobie na własność, jest Tym, który prowadzi nas jako Swoją armię w zwycięstwie. Kiedy więc tylko pijemy, łamiemy z tego chleba, to jest dla mnie i dla ciebie niesamowite, że w tym momencie rozumiemy, że to Chrystus umarł za mnie i za ciebie, abyśmy mogli nie pić dzisiaj z kielicha sądu, ale pić z kielicha przebaczenia. Tak, Jego Krew to przebaczenie, Jego Krew to pojednanie. Pijąc z tego kielicha możemy świadczyć o tym, że przez tą Krew zostaliśmy oczyszczeni, uwolnieni od tych wszystkich przestępstw, które popełniliśmy. A Jego ciało jest dla nas Drogą, że On tu był. Wiecie, to jest niesamowita różnica, kiedy spożywasz Wieczerzę Pańską jak literę. I kiedy wiesz, co On zrobił, co On przeszedł dla ciebie, żebyś mógł złamać ten chleb i wypić z tego kielicha, żebyś nie był pod starym, ale w nowym przymierzu. Uczynił cię współudziałowcem wieczności w Sobie. I teraz ty pijąc z tego kielicha i łamiąc ten chleb zwiastujesz: Nie żyję już ja, ale żyje Chrystus we mnie. Dał mi nowe życie. Kocham Chrystusa bardziej niż siebie. Doradzam wam, nie kochajcie siebie, kochajcie Jezusa, Syna Człowieczego, Syna Bożego bardziej niż siebie. Złóżcie swoje życie u Jego stóp. Niech On odbierze chwałę, gdyż On złożył Swoje życie za mnie i za ciebie, abyśmy nie zginęli w gehennie. Bez Niego musielibyśmy zginąć tam, musielibyśmy doświadczyć, co to znaczy gehenna. Dzięki Chrystusowi nie musimy tego doświadczyć, możemy uratować się. A więc ratujmy się, nie zmarnujmy tej szansy. Niech to będzie Chrystus w nas, nadzieja chwały, niech skończy się ten stary człowiek, który ma swoje plany, zamysły; coś się nie uda, coś się nie powiedzie, już może zżymać się, albo cieszy się z tego czy z tamtego, czy cokolwiek innego. Chwała Bogu za wszelkie dobro, ale przecież żadne dobro nie istnieje bez Jezusa Chrystusa, bez Syna Człowieczego nie istnieje żadne dobro na ziemi. Wszelkie dobro nasze skażone jest naszym ja. Tylko On w doskonale czysty sposób wszystko uczynił na tej ziemi. Korzystajmy więc z Jego dobra.

Niech Duch Święty napełnia nas tym wspaniałym Chrystusem. Ale ty musisz podziwiać Go musisz rozkoszować się Nim, bo kto Nim rozkoszuje się, temu Bóg daje poznać jeszcze więcej z Chrystusa. Nie możesz chodzić obojętnie koło tak wspaniałego Syna Człowieczego i Syna Bożego. To nie może być dla ciebie obojętne codziennie, że wiesz, że On tu był, a ty żyjesz obojętnie. To musi być każdy dzień dla ciebie szansą, żeby Go uwielbić, oddać Mu chwałę, żyć dzięki Niemu, nie dzięki sobie. Diabeł oferuje ci cały czas, żebyś ty podjął się, a ty musisz odepchnąć i powiedzieć: Nie ja, lecz Chrystus, to jest ważniejsze. Diabeł też kusił Jezusa, żeby podjął po swojemu decyzję, a On powiedział: Nie będziesz kusił Boga swego. Mamy więc wspaniałe doświadczenie.

Czy ty rozumiesz? Gehenna! Człowiek drży na wyrok śmierci, gdyby usłyszał w sądzie wyrok śmierci albo dwadzieścia lat więzienia, albo nie wiem co tam. Gehenna! My szliśmy do gehenny, szliśmy do miejsca, gdzie ogień cały czas pali, gdzie nie ma już żadnego wyjścia a On przyszedł, aby ten gniew wziąć na Siebie. Kim dla mnie i dla ciebie jest Jezus Chrystus?! Skończmy z tym starym człowiekiem, który drażni, złości się, bo żona coś nie posprzątała, bo mąż coś nie zrobił. Ludzie! Myślimy cały czas starymi etapami, bo ktoś coś nie tak, ktoś nie tak. A dlaczego nie myślimy o Chrystusie, o tym, co w górze, o tym wspaniałym Chlebie z nieba? Dlaczego nie myślimy o Nim, tylko damy wrogowi dopuścić do siebie, że ktoś nie zrobił, bo tak by nam się podobało, albo tak, albo tak i chcielibyśmy, żeby ludzie zadowalali nas.

Ludzie! Czy to w ogóle jest Chrystus? My potrzebujemy Chrystusa. Ale żeby chcieć Chrystusa, to potrzebujemy podziwiać Go. Ażeby Go podziwiać, to musimy Go poznać, a jak poznajemy Go, to coraz bardziej jesteśmy świadomi: Żyj Jezu we mnie! Jezu, żyj we mnie! I nie zaczniesz inaczej dnia, jak tylko z całą świadomością – nie ja, Jezu, Ty, jedynie Twoje życie może wygrać tą bitwę, na którą dzisiaj wychodzę. Moje życie zaraz gdzieś padnie, albo tu, albo tam, bo zaraz coś się wydarzy. Żyj Ty, Jezu, we mnie, wszystko wygram, Ty jesteś nie do pokonania, Jezu. Kto w Niego wierzy, nigdy nie będzie zawiedziony. Chwała Bogu za to! Ale my musimy poznawać Go, rozkoszować się Nim. To nie może być chrześcijaństwo, gdzie Chrystus jest tylko w Biblii, a w naszym myśleniu to jesteśmy my. On musi przejąć wszystko, On musi stać się cenniejszy od ciebie.

On powiedział, że jeśli nie znienawidzisz siebie. Jak możesz znienawidzić siebie? Tylko wtedy, kiedy zobaczysz jak ciebie miłuje Chrystus, jak Chrystus chce prowadzić ciebie do wieczności. A tak naprawdę, to ty jesteś przeciwnikiem tego, co On chce zrobić, to ty się opierasz, to ty zamykasz się przed Nim, to ty wbrew Jego miłości nie chcesz Mu się poddać. On mimo wszystko cierpliwie dociera do ciebie kolejny raz, bo cię kocha, bo zależy Mu na tobie. Udowadnia Swoją miłość, kiedy nieraz leżysz w błocie, a On nie zostawia ciebie, nie porzuca ciebie. Ty wypierasz się Jego, bo jakieś rzeczy bardziej ci się podobają, a On ciebie nie zostawia, chociaż mógłby zostawić, bo przecież On będzie żyć bez ciebie, beze mnie. On jest wieczny. A jednak nie zostawia cię, bo cię kocha. Podnieś więc swoje serce do góry i podnieś dłonie, i chwal Jezusa, dziękuj Mu! Nie bądź zamknięty ani zamknięta, bo On przyszedł zbawić nas, uratować. Dlatego tak ciężko przebija się ta nauka o Chrystusie Jezusie jako Synu Człowieczym, bo wróg już tyle baz nabudował, tyle już spowodował zamknięć w chrześcijanach wobec Chrystusa. Ludzie już są w stanie łatwiej pomyśleć o zaspokojeniu swojego ziemskiego życia, niż o tym, żeby codziennie żyć niebiańskim.

A więc zamiana kielichów. Niesamowite, co? W jednym trucizna a w drugim życie. W jednym gorycz a w drugim słodycz. Jezus wypija całe moje zepsute człowieczeństwo, bierze je na Siebie, aby uwolnić mnie od Mariana, uwolnić ciebie od ciebie. Inaczej nie myślmy, bo inaczej nie trafimy do nieba. Prawda Boża to jest Prawda Boża. Jezus nigdy nie mówił nadaremno. Jeżeli więc On zamienił te kielichy, wziął mój, a mnie dał Swój, wziął moje zepsute człowieczeństwo a mnie dał Swoje wspaniałe, to czy będę dalej walczył o swoje, czy ty będziesz walczyć o swoje człowieczeństwo? Przecież to nie ma sensu. Chodzi o to, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć, uwierzyć Jezusowi. Bo kto będzie wzywać Jezusa Chrystusa, będzie zbawiony. Ty Go potrzebujesz cały czas i ja, bardziej niż wody, niż jedzenia, niż wszystkiego. Rozumiesz? Potrzebujemy Jezusa bo tu na tej ziemi zginiemy bez Niego. Ludzie myślą o tym, o tamtym, czy będzie na to, czy będzie na to, jak będzie w tym czasie, czy w tym czasie. Myśl tylko, czy ty dzisiaj żyjesz dzięki Niemu, bo to jest najważniejsze. Bo gdybyś umarł, gdzie pójdziesz, jeśli to nie jest Chrystus? Do gehenny. Jeśli to jest Chrystus, to do wieczności. Chodzi o to, żeby zrozumieć to i wspólnie razem walczyć o to z całego serca, aby pić godnie z tego kielicha, bo dalej Paweł pisze, że kto by pił niegodnie, sąd własny sobie pije. Jeżeli ktoś więc lekceważy sobie tą Ofiarę, jeżeli ktoś żyje sobie dalej po swojemu i za nic poczytuje to, co stało się, to wtedy ten kielich gniewu wraca z powrotem. Dlatego nie zmarnujmy tego czasu poznając Syna Człowieczego, Syna Bożego, bo to jest Jego Krew, to jest Jego ciało. Oby Duch Święty napełniał nas tym, Kim On jest, abyśmy mogli patrzeć na siebie Jego wzrokiem, mówić do siebie Jego Słowami, działać wobec siebie Jego czynami, aby był tu obecny Jezus Chrystus w nas i pośród nas. By to było dla nas czymś oczywistym, że my tak żyjemy, bo jakże inaczej. Bo skoro On przyszedł by zabrać nasze zepsute życie a dać nam Swoje, to jak by mogło być inaczej?

Nowe przymierze. Wprowadzono nas w nowe przymierze. To jest niesamowite, żebyśmy mogli wspólnie razem przygotowywać się na przyjście Oblubieńca, przepatrywać swoje szaty, patrzeć jak wobec siebie postępujemy, jacy jesteśmy. Jezus nigdy nie powiedział ani jednego Słowa bez pokrycia.  Wszystkie Słowa są złączone z czynami, z działaniem. Mówmy jak Chrystus. Kiedy mówimy, to czyńmy to, co mówimy, bo takie jest Jego życie. On nigdy nie mówi na pusto, gdy mówi, to czyni. Bądźmy dzięki Niemu, dzięki Niemu właśnie takimi ludźmi. Kochaj Jego. To jest najważniejsze. Jeżeli miłujesz Jego, wtedy czymś naturalnym dla ciebie staje się, że usuwasz swoje życie, żeby Jemu dać miejsce. To jest tak naturalne dla ciebie, że byłoby dla ciebie czymś dziwnym, gdybyś tego nie zrobił czy nie zrobiła. Byłoby dla ciebie czymś całkowicie nieprawdopodobnym, gdybyś  to był ty a nie Chrystus. I tak się dzieje, kiedy normalnie funkcjonuje w tobie Chrystus, kiedy dochodzisz do punktu, że gdybyś coś zrobił, to dziwisz się sam sobie, że ty mógłbyś to zrobić bez Jezusa? Potem, kiedy odchodzisz i robisz już różne rzeczy, już nie masz nawet tego zdziwienia, że robisz coś bez Chrystusa. Ale kiedy normalnie chodzisz z Nim, to ciebie samego dziwi, że ty miałbyś zrobić coś bez Jezusa. Zdajesz sobie sprawę, że przecież to jest skazane na zagładę. Nawet nie masz wątpliwości, że kiedy to zrobisz, to zrobisz to zupełnie głupio. Nic z tego dobrego nie wyjdzie jak tylko zło, dziwisz się więc jak ty miałbyś coś takiego w ogóle zrobić. Tak się dzieje, kiedy normalnie funkcjonujesz z Chrystusem. Ale kiedy wróg odciągnie dalej, dalej, tracisz już tą orientację i już się nie dziwisz; robisz coś po swojemu, masz jakieś swoje obrażania się, złośliwości i już nie dziwisz się, że tak się dzieje; no co, każdy ma takie coś. Rozumiesz? To już nie jest Chrystus, to jest odpadanie od Chrystusa, to dzieje się źle.

1Koryntian 10,21: „Nie możecie pić kielicha Właściciela, Wodza i kielicha demonów; nie możecie być uczestnikami stołu Właściciela i stołu demonów.” Nie możecie karmić się miłością i nienawiścią, prawdą i kłamstwem, łagodnością i złośliwością. Nie możecie karmić się z dwóch stołów, o tym pisze apostoł. Na tym stole Chrystusowym wszystko jest czyste i wspaniałe. On jest najważniejszy, dlatego my walczymy dzięki Bogu o Chrystusa w nas i pośród nas, o Syna Człowieczego tutaj, na tym miejscu, w zgromadzeniu Bożego ludu, który swobodnie może przeze mnie i przez ciebie czynić to, co jest zgodne z wolą Ojca. Może swobodnie przelewać miłość z jednego naczynia do drugiego naczynia. I nikt nie myśli, że poświęca siebie, czy cokolwiek innego. Jest wdzięczny Bogu za całe dobro, które może być przez ciebie czy przeze mnie czynione. Nie zmuszamy się do dobra. To dobro staje się dla nas czymś naturalnym, czymś oczywistym, bo tak żył Jezus. On nie zmuszał się do czynienia dobra, On po prostu swobodnie czynił je. Tak jest wtedy, kiedy wszystko jest dobrze, kiedy Syn Człowieczy stoi w nas silnie, mocno, a my należymy do Niego i stale idziemy tylko tak jak On uczy nas. Jesteśmy Jego niesamowitymi uczniami, którzy wyparli się siebie a nauka Jezusa jest dla nas najcenniejsza, najważniejsza i według niej czynimy wszystko. O tym stanie właśnie mówi Jezus. Uczeń, który jest jak Mistrz, uczeń, który jest posłuszny, uczeń, który zwycięża.

To wszystko mamy w Nim, w Chrystusie Jezusie. Nieważne jak żyliśmy wcześniej. Wszystko zaczęło się na nowo, w Nim. Zaczęliśmy nowe człowieczeństwo w Nim. Stare przeminęło, to musi być rozliczone, stare finisz, koniec, skończyło się. Skończyło się dalej kombinowanie, żeby coś dać temu staremu człowiekowi, żeby ten stary człowiek był zadowolony, że jednak coś osiągnął. Koniec, umarł. Nowy człowiek nie potrzebuje tego w ogóle, nowy człowiek żyje każdym dniem, który należy do Boga i cieszy się tym. Mamy tu więc dwa stoły i niebezpieczne jest aby sięgać tam gdzie nie ma ani ciała ani Krwi Jezusa, gdzie nie ma czystości, gdzie jest brud. Nie karmmy się tym, bo to jest tragedia.

2Koryntian 11, 2-4: „Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą; albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą, obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi. Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością” Ciało więc łatwo przyjmuje to, co nie jest Chrystusem. Tu nie chodzi więc o takie przyjmowanie, żeby moje ciało było zadowolone, ale żebym mógł podziwiać Chrystusa jak On czyni ze mnie zwycięzcę, który może znieść przeciwności i czynić dobro Chrystusowe mimo wszelkiego zła, na które napotyka. To jest niesamowite, doznawać, że to, co było niemożliwe dla ciebie, Chrystus uczynił możliwym. I dopóki On mieszka w tobie czy we mnie, możesz czynić to, co chce Bóg. Jesteś zwycięzcą. Jezus jest ważniejszy od wszystkiego. Jego przyjście w ciele jest niesamowicie ważne, dlatego diabeł tak wściekał się, chciał Go zabić, wszelkimi środkami chciał Mu przeszkodzić, kusił Go cały czas, żeby tylko zatrzymać Go. Przyjście Jezusa w ciele jest chwalebne, zwycięskie. To jest jedyne ciało, które nigdy nie popełniło grzechu, czyste, niesamowicie czysty Chrystus. I chciejmy spotykać się, by Go podziwiać, a w codzienności czyńmy to kim On jest dla nas. W podziwie naśladujmy Go, w podziwie korzystajmy z tego Kim On jest, rozkoszujmy się Nim, jaki On wobec nas jest, jak On postąpił. Myślmy o Nim i cieszmy się Nim. Bądźmy po prostu zakochani w tym Chrystusie. To jest Jego rozkaz, Jego przykazanie dla oblubienicy, abyśmy miłowali Go. Nie będziemy Go miłować, jeżeli nie będzie dla nas tak cenny i ważny, że wybierzemy Jego nie siebie. Choćbyśmy mieli ponieść nawet straty, stracić wszystko, a wybierzemy Jezusa, bo On jest dla nas cenniejszy od wszystkiego, włącznie z naszym życiem. Jak apostoł powiedział, że choćbym miał umrzeć, to i tak pójdę, bo On i tak chce mnie mieć i koniec. To jest niesamowite zwycięstwo, kiedy nie my decydujemy, ale decyduje w nas Chrystus, a my jesteśmy Jemu wdzięczni za Jego decyzje, choćby to kosztowało, że nasze życie skończy się szybciej niż mogłoby się skończyć fizycznie, bo jesteśmy świadomi, że nie chcemy żyć ani sekundy dłużej, niż On chce. Chcemy tyle, ile On postanowił, aby mieć nas dla Swojej chwały. I to jest dla mnie i dla ciebie czymś bardzo ważnym.
Dla wszystkich, którzy nie przyjęli Jego życia, którzy uznali swoje życie za ważniejsze od Jego życia, a Jego przyjście było przecież tylko po to, żeby zmienić nasze człowieczeństwo na Jego Człowieczeństwo, to On przyjdzie w tym Bożym gniewie i On wyleje to na tych, którzy Go nie przyjęli. On wziął na Siebie grzechy całego świata, ale ten gniew spadnie na tych, którzy nie przyjęli Jego jako swoje życie. Spadnie na tych ludzi więc, którzy nie przyjęli Zbawiciela, nie przyjęli Syna Człowieczego, aby żyć dzięki Niemu, dla których On nie stał się pokarmem wieczności ani napojem wieczności, dla których nie miał tej wartości, którzy mówili o Nim, ale nie dopuścili Go do władzy w swojej codzienności i dalej zajmowali się różnymi rzeczami, którymi On nie chciał, by ci, którzy do Niego należą zajmowali się nadal tymi rzeczami.

Księga Objawienia 19, 11-16: „I widziałem niebo otwarte, a oto biały koń, a Ten, który na nim siedział, nazywa się Wierny i Prawdziwy, gdyż sprawiedliwie sądzi i sprawiedliwie walczy. Oczy zaś jego jak płomień ognia, a na głowie jego liczne diademy. Imię swoje miał wypisane, lecz nie znał go nikt, tylko On sam. A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boga. I szły za nim wojska niebieskie na białych koniach, przyobleczone w czysty, biały bisior. A z ust Jego wychodzi ostry miecz, którym miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską żelazną, On sam też tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga, Wszechmogącego.  A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: Król królów i Właściciel właścicieli”.

 Ten więc, do Którego wszystko należy, nie przyjdzie już, aby ratować, zbawiać. Przyjdzie ukarać tych wszystkich, którzy nie chcieli uznać Go. Chciejmy nauczyć się tej Prawdy. Chciejmy abyśmy byli dla siebie takim świadectwem, że my uznaliśmy nasze człowieczeństwo za niewarte tego, by je tutaj wprowadzać, a Człowieczeństwo Chrystusa za warte, aby je tu wprowadzać. Nasze relacje, nasze rozmowy, nasze decyzje; abyśmy byli jak to Ciało Chrystusowe, które ma jedną Głowę i te same rozkazy spływają na ciebie i na mnie, abyśmy mogli wygrać, pokonać te wszystkie przeciwności dzięki Jezusowi.

A więc Droga, Prawda, Życie wieczne. Chciałbym, żebyśmy też może o tym w szczególny sposób rozważali – którą historię mamy dzisiaj za swoją? Czy historię naszego zepsutego człowieczeństwa, czy historię czystego Człowieczeństwa Chrystusa Jezusa? Jaka historia dzisiaj jest wpisywana w nasze codzienne życie? Czy to jest Chrystus, nasz Umiłowany Zbawiciel, czy nadal my ze swoimi nastawieniami, ze swoimi oporami, swoimi zamknięciami, dumamy, pychami, swoimi samozadowoleniami? Co to jest? Czy Chrystus zdobył całą naszą uwagę i przyjął wszystko, a my z chęcią Mu to oddaliśmy wiedząc, że to by przecież zaprowadziło nas do gehenny? On przynosi nam niebo, Niebiański Człowiek, niebo, niebo na ziemi. Kiedy On staje w centrum, wtedy zwyciężamy, wtedy Duch Święty napełnia nas tym wszystkim, czego naprawdę potrzebujemy. A my usuwamy to wszystko, czego naprawdę nie potrzebujemy. To jest niesamowita wymiana, tak zdecydowana, tak pewna tego w jakim kierunku to wszystko zmierza, że możemy być całkowicie pewni. Gdy biorę kielich, to wiem, mam świadomość, że On musiał wypić wpierw mój, żeby dać mi Swój kielich, żeby dać mi przebaczenie. Musiał umrzeć za moje i twoje grzechy, żeby nas oczyścić. Możemy oczyszczać się, nie musimy potępiać się. Nie musimy chodzić z pretensjami, kiedy słyszymy Boże Słowo a potem znowu idziemy swoją drogą. Możemy przestać szamotać się. Wystarczy porozmawiać z tym Synem Człowieczym. On oznajmił nam, że miłuje nas, i że zależy Mu na każdym człowieku, żeby nikt nie zginął, ale każdy był uratowany. Tak szczerze porozmawiać z Nim. On przecież chce, żeby do Niego przyjść i powiedzieć: Co Ty chcesz ode mnie? On pyta się: Co ty chcesz ode Mnie? Powiedz: Jezu, nie chcę żyć, pomóż mi skończyć z tym pilnowaniem siebie, daj mi Siebie pilnować, Jezu, żebym pilnował Ciebie, żebym był tym sługą, który pilnuje domu swego Właściciela, który czyni wszystko dzięki Tobie, Jezu, że już nie żyję ja z tym swoim potwornym mniemaniem, że coś mi się należy, tylko żyjesz Ty i mam wszystko; niczego mi nie brak i tobie też. Cała pełnia obfitości nieba spływa na nowego człowieka. Stary stale chodzi i czegoś mu brakuje. Nowemu już nic nie brakuje, wszystko ma, wszystko masz w Nim.

Mówimy o tym Jego Człowieczeństwie, żeby to zrozumieć. Bez Jego Człowieczeństwa nie moglibyśmy zamienić człowieczeństwa. Ale musimy zamienić je, żeby nie trafić do gehenny, musimy. Dlatego Jezus mówi, że miłuje wszystkich tych, którzy doszli do tego samego przekonania, że skoro On umarł, to wszyscy umarliśmy, abyśmy nie żyli już dla siebie, ale dla Niego. Niech to nie będą dla ciebie takie słowa. Pamiętaj, że ta sprawa jest dla ciebie i dla mnie najważniejsza. Nie ma ważniejszej sprawy, żebyśmy to nie my, lecz Chrystus. On jest cenniejszy, On jest ważniejszy od ciebie i ode mnie.  Dla mnie i dla ciebie Chrystus musi stać się bogactwem, chwałą. Jeżeli będziemy mieli to samo bogactwa w tym samym Chrystusie, już jesteśmy jedno. Wtedy już nie ma walki, wtedy jest spokój, wtedy możemy ze sobą rozmawiać, budować się, cieszyć, bo Chrystus połączył nas, uczynił nas jedno. Niech Bóg będzie z tobą i ze mną.

I chciałbym, żebyśmy właśnie o tym porozmawiali – czy On zmienił moją historię, twoją historię na Swoją historię. Rozumiesz? Czy teraz historia twojego życia to Jezus Chrystus Syn Człowieczy, Syn Boży, który wykonał całą wolę Ojca i poszedł do nieba? Z Nim jesteś złączony, to jest twoja historia, to jest twoje zbawienie, to jest twoja obecność przed Bożym Obliczem, to jest Chrystus w tobie, we mnie. Niesamowity Zwycięzca w ciele żyjący na ziemi, pokonał naszych wszystkich wrogów i wróci tutaj po tych, którzy wykorzystali to, co On tu uczynił. Nie zmarnujmy tego. Nie czytajmy Słowa Bożego na pusto. Jeżeli widzisz tutaj Chrystusa i widzisz, że jeszcze pilnujesz swojej historii, to proś Jego i bądź zdecydowany. Nie tak proś i dalej robisz swoje, tylko bądź zdecydowanym. Koniec mojej historii, koniec mojej walki o moje ja, koniec zmagania się z innymi, żeby udowodnić, że nie jestem złym człowiekiem. Jestem złym człowiekiem i bez Chrystusa zasłużyłem na gehennę, nie będę bronił swojej historii, i ty też nie broń jej. To nie jest dobra historia. Można być wierzącym człowiekiem i dalej pisać starą historię, dalej być cielesnym, dalej nosić urazy, nastawienia, pomówienia, różne rzeczy. Można być dalej przebiegłym, przebiegłą, chytrym chytrą. No można takim być dalej, bo Słowo Boże nawet mówi o tym. Jezus mówi: Uważajcie na obłudę, bo to jest ten zły kwas, który zniszczył już wielu ludzi. W Chrystusie już w ogóle tego nie ma. Wszyscy możemy mieć ucztę relacji między sobą, piękną otwartość, jawność, szczerość, prawdziwość, bo w Chrystusie nie ma ciemności, tam wszystko jest jasne, tam wszystko jest inaczej ułożone niż my byśmy chcieli. Jeżeli my próbujemy układać swoje chrześcijaństwo, to co my z tego poskładaliśmy do dzisiaj? A jeśli to On układa, to możesz zobaczyć, co On układa, jak człowiek idzie i czyni zupełnie co innego, niż uczyniłby gdyby nie Jezus, gdyby to nie był Jezus.

Jest nadzieja, jest możliwość, ale to musi być Chrystus w nas. To musi być Chrystus. Nie możesz przyzwyczajać się do siebie, mieć Biblię, nazywać się wierzącym czy wierzącą i dalej robić po staremu. Nie możesz w ten sposób, bo zgubisz siebie. Musisz przyjść do Chrystusa, musisz rozmawiać z Nim szczerze o swoim codziennym życiu. On jest gotów porozmawiać z tobą o tym, jak cię uratować. On jest gotów dać ci to z Siebie, co pomoże ci jeszcze bardziej zrozumieć jak cenny jest dla ciebie Chrystus i jeszcze swobodniej pozbyć się swego wszystkiego ja, pozostawić to i już nigdy więcej nie zajmować się tym. I choćby nie wiem co ktoś tam powiedział, to ty już nie żyjesz, umarłeś i koniec. Teraz Chrystus jest twoją nadzieją, Chrystus jest twoim życiem, Chrystus stał się dla ciebie wszystkim. I to jest to, po co On przyszedł, abyśmy nie zginęli, abyśmy mogli wejść do wieczności. Amen.

Jan 14:23